On
klnąc na czym świat stoi
wśród nerwów i swar
wylał
niewiele myśląc
cały wielki gar.

Ona:
– Co ty wyprawiasz?
Zastanów się krzynkę…
Jak ja mam
bez solanki
zapeklować szynkę?

Potem po sól do sklepu
wysłała go ona
i więcej nie pomstował,
że zupa za słona…

W „Historii naturalnej” Pliniusza Starszego można przeczytać o tym, jak w komnacie pokonanego króla Pontu, Mitrydatesa, Gnejusz Pompejusz znalazł własnoręczną notatkę króla. Był to przepis na uniwersalną odtrutkę: dwa orzechy włoskie, dwie figi i dwadzieścia liści ruty. Wszystko należało utłuc w moździerzu na jednolitą masę, dodając szczyptę soli (addito salis grano). Spożycie tego specyfiku miało chronić przed każdą trucizną przez cały dzień.

Powszechnie znane wyrażenie „cum grano salis” pochodzi z czasów średniowiecza.

Przepis Mitrydatesa stosowano przez prawie 1500 lat. W końcu stwierdzono, że lek na wszystko, w postaci owego mitrydatu, jest zupełnie nieskuteczny. W uczonych kręgach wyśmiewano różne wątpliwe procedury i mikstury dodając na końcu, jako prześmiewczą puentę „cum grano salis”.

Wyrażenie to nabrało z czasem znaczenia „z odrobiną sceptycyzmu”, „z przymrużeniem oka”.