Zachorowała baba,
poszła do lekarza.
Jak czyni każdy, komu
chorować się zdarza.
Ponieważ wiele godzin
cierpliwie czekała
znaczenie słowa „pacjent”
prędko zrozumiała.
Pacjenta od czekania
nic a nic
nie zwalnia.
Bo przecież do czekania
służy poczekalnia.
Zaś cierpliwość
oddaje
słowa sens właściwy
Bo „pacjent”
po łacinie
oznacza „cierpliwy”.

 

Trzeba stanąć w kolejce.
Najpierw Rejestracja.
Koszt wizyty?
Sto złotych.
Pierwsza konsultacja.

W gabinecie
pośpiesznie
wizyta przybiega:
Następny.
Proszę usiąść.
Co pani dolega?
Tabletki wypiszemy.
Zrobimy badanie.
Proszę!
Tu jest recepta.
A tu skierowanie.
I proszę przyjść za tydzień.


Za tydzień się zgłoszę…
To wszystko?

Do widzenia.
I następny proszę.

 

Zwiedziła baba wszystkie
przychodnie,
szpitale…
Lecz zdrowia jej od tego
nie przybyło wcale…

Czas mija.
Poprawy nie ma.
Baba pytać zaczyna:
Do czego mi potrzebna
taka medycyna?

Znam odpowiedź.
Do tego potrzebna,
proszę Pani,
żeby doktorzy byli
dobrze sytuowani