Bożego Narodzenia znów nadchodzi czas…
Podziękujmy Dzieciątku, że kocha wszystkich nas:
czy ktoś jest stary, chory, biedny czy bogaty,
nikogo nie odrzuca, nie spisuje na straty…

Jak to w dzisiejszych czasach widuje się wszędzie.
„Kto już jest niepotrzebny, świat się go pozbędzie”.

„Już pracować nie może, lepiej go wyrzucić.
I tak umrze, najlepiej mu to życie skrócić”…

Ty, Jezu przyjmiesz wszystkich, gdy przyjdą do Ciebie.
Nie zostawiasz nas samych w największej potrzebie.
Nie przeszkadza Ci nasze kalectwo, ani ułomności,
U Ciebie, nikt przez chorobę nie traci na wartości.
A gdy dobiega końca życie każdego człowieka,
mówisz mu, że na niego Bóg Miłosierny czeka.

Gdy człowiek się uniży, dopiero zobaczy,
że liczy się osoba, pieniądz nic nie znaczy.
I dopiero w cierpieniu ludzie odnaleźć umieją
skarby, o których myśleli, że już nie istnieją.

Znów Boże Narodzenie… Bożemu Dzieciątku
podziękujmy za wszystko. Wszyscy bez wyjątku.
I życzę, by nikt się nie czuł, na co dzień, czy przy święcie,

zbyteczny… rzucony gdzieś w kącie…
…jak papier po prezencie.

Jest to swobodna adaptacja wiersza, który napisała Włoszka, Bruna – pacjentka onkologii.
 Nie wiem, ile lat ma ta osoba, od jak dawna choruje… Lecz  mimo ustawy o RODO, być może uda mi się podziękować jej osobiście za to, że mogłam przemówić w jej imieniu głosem osób chorych, samotnych, spędzających święta w szpitalu… także z powodu bezduszności własnych dzieci i wnuków.

Ten, dla którego nie było miejsca w gospodzie, niech napełni nasze serca pewnością, że On jest z nami, po wszystkie dni – aż do skończenia świata – nawet w największym opuszczeniu i materialnym ubóstwie.